Gliwickie Forum Dyskusyjne

Z życia wzięte ;) - zakazana milosc

ANIUS - Wto Sie 16, 2005 21:15
Temat postu: zakazana milosc
Co wg Was oznacza "zakazana milosc" ?

jest to zwiazek starszej kobiety z mlodszym mezczyzna? panienka i ksiadz?
a moze panna i facet zamezny z dwojka dzieci? a moze jeszcze inna forma zwiazku?:)
wykazcie sie inwencja tworcza:) Waszym spojrzeniem na te kwestie ....

frohike - Wto Sie 16, 2005 21:38

nie ma zakazanej milosci no chyba ze miedzy rodzenstwem
wg. mnie zadna roznica wieku nie jest zakazana

ANIUS - Wto Sie 16, 2005 21:42

frohike napisał/a:
nie ma zakazanej milosci no chyba ze miedzy rodzenstwem


no to skoro jestes w kregach rodzinnych to co powiesz na zwiazek miedzy
hmmm kuzynami? dzieckiem i przybranym rodzicem? hmmm , czy te juz nie sa zakazane?

Madziorek - Wto Sie 16, 2005 22:05

jesli chodzi o zwiazek miedzy dzieckiem a przybranym rodzicem to to nie moze byc zwiazek to jest juz zboczenie :zalamany:
ANIUS - Wto Sie 16, 2005 22:07

Madziorek napisał/a:
to jest juz zboczenie


nie przecze:) choc nie zawsze ;)

frohike - Wto Sie 16, 2005 22:10

dopuszczam zwiazek miedzy dalekimi kuzynami itp
Szamanka - Sro Sie 17, 2005 07:28

Zakazana?

zalezy co pod tym rozumiemy

Wiadomo,ze milosc pomiedzy rodzina (rodzenstwo,bliskie kuzynowstwo) jest nie tylko zakazana ale i niedopuszczalna

Ksiadz,to tez czlowiek,czlowiek ktory czuje jak kazdy inny..niestety wybral droge troche inna.....ma zakazana milosc,milosc ktora sie potepi,ktora nie ma prawa wyjsc na swiatlo dzienne i byc szczesliwa

Co do reszty,coz
Kazdy jest kowalem swojego losu i wybiera sam co jest dla niego dobre

morigan - Sro Sie 17, 2005 08:14

tez sadze ze nie ma czegos takiego jak zakazana milosc (oczywiscie poza rodziną), to juz nie te czasy ;)
Piotrulek - Sro Sie 17, 2005 17:38

Zakazana milośc istnieje...wsród ludzi tej samej płci... :( :(
morigan - Sro Sie 17, 2005 18:01

nie uwazam by była zakazana ale na taka rozmowe mamy inny wątek. Jak już bylo to mówione od tego co jest zakazane a co nie zalezy od czasów w któych sie o tym mowi i świadomosci ludzkiej.
Piotrulek - Sro Sie 17, 2005 21:31

morigan napisał/a:
ale na taka rozmowe mamy inny wątek



wiem jaki mamy inny wątek,gdyż na nim rownież się wypowiadałem o pedalach i lesbijkach,lae ten temat jest bardzo zbliżony...

ANIUS - Sro Sie 17, 2005 21:46

Piotrulek napisał/a:
jest bardzo zbliżony...


jest zblizony , ale tu nie wchodzimy w szczegoly zwiazkow homo

Czy uwazacie, ze romanse to zakazane zwiazki?

morigan - Sro Sie 17, 2005 22:01

romanse? chodzi ci o np. mąż ma kochanke czy romans z chłopakiem przyjaciołki? wiesz, moim zdaniem zadna milosc nie jest zakazana, a romans nie zawsze oznacza miłosc. Seks w niektorych przypadkach jest zakazany, milosc nigdy, nawet jezelit o rozwala czyis zwiazek bo takowy w tym momecie oznacza ze jest bez milosci.
ANIUS - Sro Sie 17, 2005 22:04

morigan napisał/a:
milosc nigdy, nawet jezelit o rozwala czyis zwiazek bo takowy w tym momecie oznacza ze jest bez milosci.


nie koniecznie jest bez milosci, moze byc w zwiazku milosc, ale moze wygasac, bo o nia ludzie nie do konca wystarczajaco dbaja, nie sadze, by "milosc" miedzy wlasnie zonatym facetem z rodzina i np mloda trzpiotka nie byla zakazana, wlasnie jest zakazana, dlatego, ze rozbija tamten zwiazek ...hmmmm

morigan - Sro Sie 17, 2005 22:13

ale ja myslalam ze my tu o milosci mowimy a nie o głupim zauroczneiu, chwili zapomnienia czy bog wie co :]
ANIUS - Sro Sie 17, 2005 22:15

morigan napisał/a:
ze my tu o milosci mowimy a nie o głupim zauroczneiu


niech pomysle :oczami:

Dana - Czw Sie 18, 2005 17:17

zauroczenie :zdegustowany: to chyba poczatek miłosci a czy ona się rozwinie czy nie to inna sprawa a inna jak długo będzie trwac

mysle ze miłości nikt nie moze nakazać ani zakazać to jest w nas :D
pytanie co my zrobim z taki muczuciem ,jak damy sie jemu rozwnąć
wam pewnie chodzi o sex jeden z aktów miłości
jesli chodzi o sex to widze granice :
-rodzeństwo /zboczenie/
-ta sama płeć /w moim pojeciu nie do przyjęcia - inni prosze bardzo byle nie ze mną /
-rodzic -dziecko /okropieństwo/

-ksiądz wie co robi i jakie są tego konsekwencie -wiec wolna droga
-między dwojga gdzie różnica wieku jest dość znaczna - ich sprawa co sobie poczynają i jak z tym dadzą sobie rade i czy z tego będą zadowoleni

miłość nie zna granic nie ma zakazanej -zakazany jest sex tu jakies hamulce mószą być bo inaczej to tylko chuć odruch zwierzęcy

Piotrulek - Czw Sie 18, 2005 20:13

morigan napisał/a:
a romans nie zawsze oznacza miłosc



A co oznacza romans??

Aither - Czw Sie 18, 2005 20:22

na temat romansu byl juz chyba topic o ile sie nie myle :)
Dorotka - Pią Sie 19, 2005 06:36

Piotrulek, może na przykład tylko pożądanie
morigan - Pią Sie 19, 2005 08:54

dokladnie romans nie zawsze musi siękojazyc z miloscia, są rozne powdy czemu ludzie romansują z innymi.
Do do miłosic zakazanej zgadzam sie z Daną, jestdna nie powinna nas interesowac, inna no coz... nie powinna w ogole zaistnieć bo to chore (chodzi mi o dziecko/rodzic, rodzenstwo)

Ilonka - Pią Sie 19, 2005 09:29

Jesli dwoje ludzi sie szczerze kocha to niech beda szczesliwi. Nie ma zakazanej milosci dla mnie. Ale nie beda szczesliwi, bo nie wszyscy dadza im zyc. Wiec lepiej dla wlasnego dobra trzymac sie stereotypow wiekowych, rasowych, z dala od homo orientacji, bo niektorzy ludzie sa zbyt glupi, zaslepieni i omamieni swoja nietolerancja. Szkoda pozwolic rozkwitac milosci zyjac z pietnem ludzkiej niedojrzalosci i nienawisci wciaz na karku :/
A jesli chodzi o kuzynostwo, to skoro mimo bliskiego pokrewienstwa dwoje ludzi zdolalo sie pokochac (np. nie widzieli sie cale zycie) to troche inna sprawa. Jesli ktos jest moim bratem, ojcem, kuzynem, wujkiem, to chyba wyjatkowy wyjatek, zebym w ktoryms upatrzyla meza ;-) No i potomstwo mogloby wyjsc... uszkodzone :P Wiec to, to lepiej nie.

Piotrulek - Sob Sie 20, 2005 19:36

Dorotka napisał/a:
może na przykład tylko pożądanie



rzeczywiście,słowo romas to takie uniwersalne określenie,masz racje

Yeti - Sro Paź 26, 2005 14:57

Puk, puk?
Czy ktoś tu jeszcze bywa?....

Króciutki temat, to się szybko uwinąłem z przeczytaniem i ... w głowie mi się jakoś zakręciło... Chyba jestem niedzisiejszy...

Po pierwsze, to proszę, żeby mi ktoś wyjaśnił, jak to się rozróżnia prawdziwą miłość od fascynacji, zauroczenia, albo mieszanki przyjaźni z pożądaniem!... A czy taka miłość "na pół gwizdka" to nie jest prawdziwa? Czy Waszym zdaniem odczuwanie prawdziwej miłości do jednej osoby wyklucza jakiekolwiek uczucie względem innej?...

Po drugie, wydaje mi się, że trochę się tu zmieszały ze sobą poglądy dotyczące istnienia samego uczucia miłości z poglądami odnośnie tzw. konsumpcji tego uczucia, tworzenia związku, aktów seksualnych...
Wydaje mi się, że zarówno w jednym jak i drugim rozumieniu słowa "miłość" można rozważać, kiedy ktoś jest gotów uznać ją za zakazaną...

Mam jeszcze trochę do powiedzenia, ale... być moze już nikt tego tematu nie czyta, więc sam nie wiem, czy jest sens...

Aither - Sro Paź 26, 2005 17:34

Yeti, czytam czytam :) i czekam na dalsze wylewanie swoich mysli :) ja chetnie poczytam :)
ziutek997 - Sro Paź 26, 2005 18:21

Yeti napisał/a:
Czy Waszym zdaniem odczuwanie prawdziwej miłości do jednej osoby wyklucza jakiekolwiek uczucie względem innej?...


Nie.. :) Ale to zależy od tego o jakim uczuciu tu mówimy :) Czy masz na myśli miłość do dwóch osób rónocześnie ?? ( oczywiście nie chodzi mi tu o miłości macieżyńskiej itd.. tylko o "zakochanie" ) Jeśli tak to jest to według mnie nie możliwe... miłość wiąże się z chęcią spędzenia z wybraną osobą reszty życia i w pewnym sensie posięcenia się właśnie jej :) Pozostaje zapewne miejsce na uczucia takie jak przyjażń, miłość do rodziny itd........ a przynajmniej powinno zostać :)

Dana - Sro Paź 26, 2005 18:28

ziutek997 napisał/a:
Czy masz na myśli miłość do dwóch osób rónocześnie ?? ( oczywiście nie chodzi mi tu o miłości macieżyńskiej itd.. tylko o "zakochanie" ) Jeśli tak to jest to według mnie nie możliwe...

Ja takze nie dałabym rady rozdrobnić się w zakochaniu ,liczy się teraz i tu na zabój az do końca - a koniec jest wtedy gdy jest :]
...i tak kilka razy lub na całe życie ale nigdy równocześnie ...

Aither - Sro Paź 26, 2005 18:28

bo zawsze jest to pytanie... czy pierwsza milosc jest ostatnia... czy ostatnia pierwsza :) Zakochanym mozna byc wiele razy bo to forma zauroczenia... ale kocha sie tylko raz :)
Dana - Sro Paź 26, 2005 18:33

Aither napisał/a:
ale kocha sie tylko raz

Mnie sie wydaje ze kocha się za kazdym razem kiedy to słowo się wypowiada ,w danej sekundzie jest ono zawsze prawdziwe lecz nie zawsze wieczne :)

ziutek997 - Sro Paź 26, 2005 18:34

Aither napisał/a:
Zakochanym mozna byc wiele razy bo to forma zauroczenia... ale kocha sie tylko raz


Pięknie powiedziane :) chociaż..... gdy miłość wygaśnie... z jakich powodów nie będę wnikał... to może w sercu znajdzie się miejsce dla kogoś innego :)

Aither - Sro Paź 26, 2005 18:37

Pawelku wiec jesli znajdzie sie miejsce dla kogos innego to czy pierwsze uczucie bylo miloscia ? a co w przypadku gdy sie kocha a z jakichs powodow to jest niemozliwe aby te dwie osoby byly razem... ech ciezki temat dla mnie :)
Dana - Sro Paź 26, 2005 18:43

Aither, czy istnieje cokolwiek niemożliwe dla Ciebie - słonko :D

pierwsze czy kolejne jesli szczere - to napewno miłosc tak sądze ja
...a w sercu taka biblioteka tych miłosci które były a nie przetrwały z jkiś tam powodów ...

Aither - Sro Paź 26, 2005 18:46

Dana, temat milosci byl zawsze dla mnie ciezkim tematem :)
ale z ta biblioteka to racja :) romanse romansiki milostki i zauroczenia :) oj :oczami: troche tego jest :) ale zawsze przyjdzie czas stabilizacji... bol jak obiekt westchnien nie moze byc Twoj :]

Dana - Sro Paź 26, 2005 18:51

Aither napisał/a:
bol jak obiekt westchnien nie moze byc Twoj


własnie tu nie wiem co :wsciekly: co poradzić sama sobie nie radze czasami :/

Bary i swinki - Sro Paź 26, 2005 18:51

Cytat:
no to skoro jestes w kregach rodzinnych to co powiesz na zwiazek miedzy
hmmm kuzynami? dzieckiem i przybranym rodzicem? hmmm , czy te juz nie sa zakazane?



Wiec tak małżeństwa między kuzynostwem są dozwolone przez kościół i zgodne z prawem...
Mozę i was to brzydzi ale taka jest prawda natomiast między dzieckiem a przybranym rodzicem nie jest dozwolone ponieważ według kościoła podlega to pod zgorszenie moralne tak samo jak związek między dwójką przybranych dzieci... Jakieś takie to dziwne no ale jestem pewien tego co pisze :)

Szamanka - Sro Paź 26, 2005 20:14

Dana, napisala
Cytat:
Mnie sie wydaje ze kocha się za kazdym razem kiedy to słowo się wypowiada ,w danej sekundzie jest ono zawsze prawdziwe lecz nie zawsze wieczne
...kocha sie tez w danej chwili,gdy spotyka sie osobe,ktora w pewny sposob zawladnela naszym serduchem...

zgadzam sie z Toba,ze kocha sie prawie zawsze tak samo...jednak przebieg tej milosci jest najczesciej inny

Yeti, napisal
Cytat:
czy taka miłość "na pół gwizdka" to nie jest prawdziwa
;) to zalezy jak glosno gwizdasz( to tak na poprawienie humoru :D )


Milosc jest dla wszystkich i dla kazdego....nie wazne jaki wiek i miejsce zamieszkania( sit,ale wymyslilam :kwasny: )

nie mozna zakazac kochac....kazdy ma w sobie wielkie pragnienie milosci,ktore w odpowiednim momencie wybucha

Meggi - Sro Paź 26, 2005 20:21

Bary i swinki napisał/a:
Wiec tak małżeństwa między kuzynostwem są dozwolone przez kościół i zgodne z prawem...

Tak ale dopiero w szóstym stopniu pokrewieństwa. Dokładnie nie pamiętam jak to jest więcej.

Bary i swinki - Sro Paź 26, 2005 21:20

nie normalne kuzynoswto żadny 6 stopień :) jest to trzeci stopien pokrewieństwa czyli kuzynostwo normalnie po udzieleniu dyspenzy przez ordynariusza miejsca można żyć w takim związku małżeńskim !!!
Bary i swinki - Sro Paź 26, 2005 21:22

Sory troche mi sie pomyliło kuzyn z kuzynką to czwarty stopien pokrewieństwa w lini bocznej równej ale ta sama zasada i też mogą no a normalnie dyspenze sie wykonuje od 3 stopnia pokrewieństwa czyli że wuj może sie ożenić z siostrzenicą !!! jak niewierzycie spytajcie księdza w swojej parafii może wam sie wyadawać to dziwne i chore ale tak jest :)
p4cz3k - Sro Paź 26, 2005 21:42

zakazana milosc? gdzie co jak dla zakochanych nie ma przeszkod nie do przekroczenia ! chyba nie czytaliscie ksiazek takich jak Romeo i Julia :=] (nie no to tylko literacki przyklad) - ale czyz nei jest tak ... ze gdy kochacie i jestescie kochani zrobicie wszystko by to trwalo? niezaleznie od tego do jakich wyzeczen jestescie zmuszeni! co do milosci pomiedzy rodzenstwem...co na to mozna poradzic...nic...jesli beda chcieli tak zyc...i beda na tyle zdeterminowani to i tak zrobia po swojemu...czy bedzie to 2 czy 20 stopien pokrewienstwa...jesli ktos kocha prawdziwie i szczerze to nie ma dla niego barier nie do przekroczenia


nie ma milosci zakazanej !! kochac wolno kazdemu

Major - Sro Paź 26, 2005 22:02

Taka prawda, że po wojnie to się wielu ludzi z własnej rodziny ze sobą wiązało i nawet nie byli tego świadomi, a tym bardziej kościół mógł nie być tego świadomo i gdzie tu jakiś zakaz wtedy? Zakaz płynie z moralności jaką dane społeczeństwo ustali. Jedyny zakaz z takiego zwiazku moze plynac z powiklan genetycznych dla najblizszej rodziny, czyli np rodzeństwo.
madi - Sro Paź 26, 2005 22:51

hmmm, zakazana miłość ... może faktycznie nie powinna istnieć, może każdy powinien mieć prawo do miłośći, ale tak nie jest. Mam w rodzinie przypadek małżeństwa między osobami bliskiego pokrewieństawa ... jej pradziadek lub prababka i jego dziadek lub babcia już nie pamiętam byli rodzeństwem ... mieli zgodę od biskupa, ale coż z tego jak z powodu konfliktu genetycznego jedna córka zmarła po ciężkiej chorobie (zanik mięśni) a druga z tego samego powodu jest przykuta do wózka i zależna od innych. p4cz3k, niektóre bariery powinny być nie do przekroczenia ... jeśli nie w byciu razem to w posiadaniu dzieci ....
p4cz3k - Sro Paź 26, 2005 22:57

madi czy pojecie zakazanej milosci ewentualnie milosci odrazu musi wiazac sie z dziecmi? ja rozumiem ze dzieci sa owocem milosci - ale nie zawsze milosc musi wydawac owoc - jesli juz takie osoby sa ze soba - powinny pamietac o tym ... milosc pomiedzy czlonkami rodziny jest dosc skompilikowanym zagadnieniem...sam uwazam ze jest to nei do konca naturalne...ale sa to sytuacje ekstremalne...ale patrzac na to z nieco innej strony...wychodzi na to ze wszyscy jestesmy jedna wielka rodzina...
madi - Sro Paź 26, 2005 23:09

tak bracie ... :]
Olaa - Sro Paź 26, 2005 23:24

zakazana miłość mysle ze cos takiego pojawilo sie w moim zyciu choc nie w kwestii pokrewienstwa tylko pod zuplenie inna postacia..ale to smutnawe ciut bylo :(
Bary i swinki - Czw Paź 27, 2005 06:20

Z tym że jeżeli tym związkiem jest związek małżeński mówie to o ślubie kościelnym to przy zobowiązaniu miłości obiecują sobie że będą sie kochac aż to śmierci a owocem ich miłości będzie dziecko :)
Meggi - Czw Paź 27, 2005 06:40

Bary masz rację z tym pokrewieństwem, doszperałam się i faktycznie.
Meggi - Czw Paź 27, 2005 06:45

Ale "zakazana" miłość.
Jak zaczełam się spotykać z moim mężczyzną po jakim czasie grzebania w dokumentach dotarło do mnie, ze ma tak samo na nazwisko jak moja prababcia i zaczeło się szukanie wspólnych korzeni. Ale nic nie wygrzeballliśmy. Pomimo tego jak rozmawialiśmy o tym ze możemy być rodziną to miłość była wieksza niż związki rodzinne, a prawdopodobieńswto bycia rodziną było ogromne.


Bary i swinki napisał/a:
Z tym że jeżeli tym związkiem jest związek małżeński mówie to o ślubie kościelnym to przy zobowiązaniu miłości obiecują sobie że będą sie kochac aż to śmierci a owocem ich miłości będzie dziecko
:super:
Yeti - Czw Paź 27, 2005 06:59

Fiu, fiu!

No i drgnęło w temacie! :]

Niech mi tylko szefowie dadzą chwilkę, to tu wrócę! ;););)

Yeti - Czw Paź 27, 2005 14:29

Hmmm....

Pozwólcie, Kochani, że się podłożę ;) Tak hipotetycznie...

Odnoszę wrażenie, że dla większości (jak nie dla wszyskich), jeśli coś ma prawo nazywać się miłością, to tylko wtedy, gdy jest jak droga dwukierunkowa i to zasadniczo z pierwszeństwem przejazdu... Piękny obrazek! Najlepiej jeszcze, gdy każde dwa punkty na tej "mapie życia" zawsze łączy tylko jedna droga,... ba! AUTOSTRADA, bo przecież skrzyżowań być nie powinno!.... i gaz do dechy!... z obydwu stron! :) Więc nawet jeśli to krótka trasa, to wcale nie jest źle!...

Ja niestety takiego szczęścia nie mam!... (A może nie tylko ja?) Czy jeśli moje życie emocjonalne przypomina raczej plan zwykłego bylejakiego miasteczka,... takiego ze skrzyżowaniami i drogami jednokierunkowymi... nie mówiąc o ślepych uliczkach... Czy wtedy słowo "miłość" jest zbyt wielkie, żeby nim określać moje uczucia?... Taaaaak! Zbyt wielkie chyba! Wtedy bezpieczniej używać określeń: "miłostki", "zauroczenia"...
Ale któż z Was, czując dzisiaj coś do drugiej osoby,... coś co zniewala myśli i pragnienia, co nie pozwala skupić się na obowiązkach, a w całym organiźmie wywołuje objawy zbliżone do ostrej grypy (mdłości, drżenie kończyn, zawroty głowy, rozstrój termiczny,itp.)... kto z Was już dzisiaj powie, że to nie jest miłość?... Przecież to dopiero czas pokaże, co z tego wyjdzie!...

Ale chyba trochę odbiegłem od tematu... To może wrócę?...

p4cz3k napisał/a:
nie ma milosci zakazanej !! kochac wolno kazdemu


Z całego serca chciałbym i swój podpis na tym sztandarze zamieścić! Mimo to zapytam o coś...
Wiadomo, serce nie sługa, ale kwiatki można podlewać, albo i nie, więc pytam:

Czy wolno mi pozwolić na rozwijanie się w sercu uczucia, które samym swoim istnieniem rani inną osobę?... Osobę, która wcale nie jest mi obojętna, wobec której przyzwoitość, złożone przysięgi oraz lojalność wynikająca z tzw. uczciwości małżeńskiej, nakazują, aby umieć jej spojrzeć w oczy (jak i sobie samemu)...
Nie mówię o jakichkolwiek aktach wynikających z tego! Pytam wyłącznie o Waszą opinię, czy pojawienie się takiego uczucia sercu jest czymś "brudnym", zakazanym, co należy zabić jak najszybciej?

p4cz3k - Czw Paź 27, 2005 14:41

Yeti napisał/a:
Odnoszę wrażenie, że dla większości (jak nie dla wszyskich), jeśli coś ma prawo nazywać się miłością, to tylko wtedy, gdy jest jak droga dwukierunkowa i to zasadniczo z pierwszeństwem przejazdu... Piękny obrazek! Najlepiej jeszcze, gdy każde dwa punkty na tej "mapie życia" zawsze łączy tylko jedna droga,... ba! AUTOSTRADA, bo przecież skrzyżowań być nie powinno!.... i gaz do dechy!... z obydwu stron! Więc nawet jeśli to krótka trasa, to wcale nie jest źle!...



hehe cos mi tu pachnie Zahirem i torami :=]



Yeti napisał/a:
Czy wolno mi pozwolić na rozwijanie się w sercu uczucia, które samym swoim istnieniem rani inną osobę?... Osobę, która wcale nie jest mi obojętna, wobec której przyzwoitość, złożone przysięgi oraz lojalność wynikająca z tzw. uczciwości małżeńskiej, nakazują, aby umieć jej spojrzeć w oczy (jak i sobie samemu)...
Nie mówię o jakichkolwiek aktach wynikających z tego! Pytam wyłącznie o Waszą opinię, czy pojawienie się takiego uczucia sercu jest czymś "brudnym", zakazanym, co należy zabić jak najszybciej?


i znowu Zahir :=]

moja wlasna opinia...jesli sie kocha prawdziwie i szczerze to czy bedzie jeszcze w sercu miejsce na rozwijanie sie drugiego uczucia? do innej osoby? lecz przeciez nie jestesmy zobowiazani do kochania tylko jednej osoby...prawda?ale ta jedna kochamy w ten tak bardzo specyficzny sposob!! w chwili kiedy zyjemy w zwiazku partneskim to chyba wlasnie jestesmy z ta osoba ktora tak naprawde kochamy (wiem wiem optymizm nie zawsze tak moze byc)

Dorotka - Pią Paź 28, 2005 07:07

p4cz3k napisał/a:
jesli sie kocha prawdziwie i szczerze to czy bedzie jeszcze w sercu miejsce na rozwijanie sie drugiego uczucia? do innej osoby?

będzie...

i rzeczywiście jeżeli się kocha prawdziwie i szczerze to jest problem co z tym uczuciem zrobić, dylemat czy wybrać bezgraniczna lojalność wobec osoby z którą się już jest czy pozwolić się roziwjac takiemu uczuciu (choćby miało pozostać czysto platoniczne). A jeżeli pozwolic mu się całkiem niewinnie rozwijać to do jakiego momentu? kiedy przestanie ono być niewinne a zmieni sie w niszcząca lawinę? Jeżeli nie kocha się najbardziej i najszczerzej osoby z którą się już jest to taki dylemat się nie pojawi.

Szamanka - Pią Paź 28, 2005 07:27

Yeti, napisal
Cytat:
czy pojawienie się takiego uczucia sercu jest czymś "brudnym", zakazanym, co należy zabić jak najszybciej?


takiego uczucia nie da sie zabic...ono powoli rosnie,dojrzewa.....jeszcze w przypadku,gdy o takie uczucie w nieswiadomy sposob sie dba,to powoli zakorzenia sie gdzies w serduchu

wiadomo,i chyba zostalo tu powiedziane,ze kazda milosc jest inna,kazda wnosi w nasze zycie inne dni i smiech....czy czemus takiemu mozna zabronic?.....tu powinien sobie kazdy sam odpowiedziec

Dana - Pią Paź 28, 2005 15:09

Yeti napisał/a:
złożone przysięgi

Mam ten komfort w tym temacie ze przysięgi nie składałam ,więc moja wypowiedż będzie czysto teoretyczna
Yeti napisał/a:
Czy wolno mi pozwolić na rozwijanie się w sercu uczucia


kazdy sam odpowiada za to co sobie wyhoduje w sercu sam ponosi tego konsekwencje więc co można powiedzieć tak ogólnie nic ,wiem jedno w jednym przypadku który znam - mojej kolezance /nigdy się nie rozwiedzie mają dziecko specjalnej troski/zycze z całego serca aby poznała jakiegos pana który zabierze ją do kina ,wypije zimową porą herbate zrobiona specjalnie dla niej ,w trudne dni napisze sms takiego ciepłego -- i niech taką znajomość sobie w sercu rozwija zasługuje na to
to wiem napewno ,tu wierność tak przez wszystkich ceniona powinna jej zejść z myśli
Tak sobie myśle Ja :]

Szamanka - Pią Paź 28, 2005 20:38
Temat postu: Asymetria uczuc
Czy flirt to tez "zakazane" uczucie....bo przeciez kojarzy nam sie ze zdrada,wiec tym samym cos co jest zakazane

Kilka usmiechow,jakis gest,ulotne spojrzenie....co mozna z nich wyczytac?....i po co flirtujemy?

czy to przekaz,ze w zwiazku dzieje sie zle i szukamy czego i kogos lepszego?

czy mozna to nazwac czyms "zakazanym"?

Dorothea - Pią Paź 28, 2005 20:51

moim zdaniem taki flirt to nic groznego i wcale to nie znaczy ze w zwiazku dzieje sie cos złego....., wcale niczego nie musimy szukac flirtujac, moim zdaniem robimy to po to aby udowodnic samym sobie, ze jeszcze sie podobamy i ze jakos tam działamy na płec przeciwna.I jesli taki flirt jest w granicach rozsadku to dlaczego mia łby byc zakazany? mysle ze to tylko podnosi temperature zwiazku w jakim sie obecnie znajdujemy.Moj maz jak widzi mnie w takich okolicznosciach to wiem ze nie jest zły, a wrecz przeciwnie, zdaje sie byc dumny, wiem ze to moze zdawac sie dziwne .ale tak jest i nie wiem od czego to zalezy, bo jesli moja kolezanka pozwoliłaby sobie na to samo to jej maz uznałby to za zdrade.
p4cz3k - Pią Paź 28, 2005 22:06

ja juz sie nie bede wypowiadal...kiedys ktos nazwal mnei wspolczesnym dr. judymem...chyba podchodze do niektorych rzeczy w zbyt idealistyczny sposob...a moze poprostu zabardzo sie angazuje...
Dorothea - Pią Paź 28, 2005 22:12

p4cz3k ale ja tez sie angazuje i bardzo kocham mojego meza, a flirciki sa zupełnie niegrozne......
Piotrulek - Sob Paź 29, 2005 15:01

Dorothea napisał/a:
moim zdaniem taki flirt to nic groznego



a kiedy w/g ciebie zaczyna się i kończy flirt??bo to bardzo ważna definicja... :zdziwko:

Dana - Sob Paź 29, 2005 15:08

flirt zaczyna sie od mrugania naszymi kobiecymi oczkami do was Piotrulek, wy to załapujecie i uśmiech kroja się na waszych twarzach ,a potem przemiłe wymiany słów, pogladów ,uśmiechów ,uścisków i tu stop.......można nie wyhamowac :evil: :D
Piotrulek - Sob Paź 29, 2005 15:13

Dana napisał/a:
uścisków



Dana ,a uściski jakie mają być ,moja droga i gdzie można się ściskać i dotykać??

Dana - Sob Paź 29, 2005 15:35

ciesze sie ze jestem

Piotrulek napisał/a:
moja droga

reszta na PW jesli chodzi o mnie :P

a tak ogólnie to każdy wie na co moze sobie pozwolić w kontakcie z drugą osobą ,aby flirt był flirtem :)

Piotrulek - Sob Paź 29, 2005 15:40

Dana napisał/a:
aby flirt był flirtem



calkowicie się zgadzam tylko wlaśnie chodzi mi o samą definicję zasięgu flirtu,czy rozbieranie jest jeszcze formą flirtu,czy pocalunek nie przekracza pewnych barier,tylko o to mi chodzi??więc odpowiedz,proszę i niech każdy zdefiniuje flirt w/g siebie... :D :D

Dana - Sob Paź 29, 2005 15:48

Ja o sobie nie napisze - to jest tajemnica którą każdy zainteresowany pan ma odkrywac osobiście :hyhy: :zawstydzony: :oczami:

...moze reszta się wypowie ja stad znikam :D

Dorothea - Sob Paź 29, 2005 16:02

Flirt to wymiana spojrzen, pewne gesty , mimika, ruchy naszego ciała....,Piotrulku natomiast pocałunek juz przekracza to co flirtem nazywamy, nie wspomne juz o rozbieraniu :rotfl: :D :zawstydzony:
Piotrulek - Sob Paź 29, 2005 16:04

Dorothea napisał/a:
pocałunek juz przekracza to co flirtem nazywamy, nie wspomne juz o rozbieraniu



w/g ciebie oczywiście(bardzo szanuję twoją opinię,w rzeczy samej),poczekajmy na inne opinie... :D

Dorothea - Sob Paź 29, 2005 16:58

Pisac te :cisza: :cisza: opinie, NIE SPAC LUDZISKA!!!!!!!!!
rafal - Czw Lis 10, 2005 23:53

zakazana milosc jest od zawsze obdarowac kogos uczuciem tak na calego to by bylo cos! wiedz nie widze nic zlego w slowie zakazana milosc po prostu czasem rozsadek nie idzie w parze z sercem ale na to juz nic nie poradzimy milosc tez potrafi czlowieka oslepic trzeba jednak pamietac ,ze slowo kocham nie musi oznaczac milosci
Bea.tka - Czw Lis 10, 2005 23:58

>> Moja miłosc była zakazana wszyscy byli przeciwko ... kazdy starał sie nas rozdzielic i tłumaczył ze nie jestesmy dla siebie ... przeszlismy wiele oj bardzo duzo i nie wszystkie chwile naleza do tych pieknych chwil ... ale najwazniejsze ze nie poddalismy sie i dalej jestesmy razem teraz nawet zaczyna wspólne zycie i owoc Naszej miłosci juz w drodze jest ... :)
rafal - Sob Lis 12, 2005 00:42

Dyszka to super sprawa Bedziesz Mama!!! wiesz mi to najlepsze co w zyciu spotyka czlowieka to wiecej niz klejnoty calego swiata !!! Malutki czlowieczek! tez mam coreczke ijestem z niej dumny wybraliscie juz imie dla swojej malej pociechy :)
darkenstein - Nie Lis 13, 2005 01:07

poza pedalami i zboczencami dopuszczam wszystko.
Bea.tka - Nie Lis 13, 2005 07:48

>> rafal, Zastanawiam sie nad imieniem dmla dziewczynki miedzy Oliwka a Zuza
Chlopczyk bedzie sie nazywał Oskar :)

>>pozdrawiam

Dorothea - Pon Lis 14, 2005 19:31

:offtopic: :cisza:
kisia - Pon Lis 14, 2005 19:44

rafal, i D_y_s_z_k__a, odsyłam Was do topiku
Imiona :/

Bea.tka - Pon Lis 14, 2005 22:58

>> Przepraszam
madziar - Sob Lut 25, 2006 08:27

Zakazana miłość to definicja która może być bardzo szeroka lub mocno zawężona. Wg mnie kuzyni bliscy nie powinni wiązać się, gdyż to grozi chorobami ich przyszłych dzieci. O rodzicach, pasierbach nie będę mówić bo to dla mnie niedopuszczalne jak pedofilia. Ale wiek, pochodzenie społeczne, wyznanie, preferencje sexualne nie są dla mnie przeszkodą i uważam, że to zupełnie miłości nie przeszkadza.

Nie stosowałbym terminu zakazanej miłości do skoków w bok, , podwójnego życia, bo to dla mnie cwaniactwo i wygodnictwo jakiejś osoby, która jest tchórzem i woli wygodnie mieć żonę/ męża a na boku jakąś "zabawkę" dla odmiany. Dla mnie to są tchórze.

Zakazaną miłością byli Romeo i Julia i w żaden sposób ich historia nie przystaje do takich małych karaluchów jak zdradzający. Tacy to szukają atrakcji na zewnątrz, zamiast zadbać o własny związek. Po co się męczyć, jak można zmieniać kochanków/kochanki.

Na szczęście jest coraz mniej uprzedzeń. Ale niestety jeszcze mnstwo jest ludzi którzy patrzą na innych wg schmatu. Jednak tymi to bym się nie ptrzejmowała. Mają ograniczone horyzosty jak koń z klapkami (duży łeb, mały rozumek).

Reasumując mam uprzedzenia do pedofili, zboczeńców i zdradzających. Reszta jest :ok:

Yeti - Sob Lut 25, 2006 09:55

madziar, oczywiście masz prawo do własnych poglądów, ale czyż nie po to są takie forumowe dyskusje, żeby spróbować ze wszystkich stron spojrzeć na problem, nie tylko z tej najsłuszniejszej?...

Cytat:
Zakazaną miłością byli Romeo i Julia i w żaden sposób ich historia nie przystaje do takich małych karaluchów jak zdradzający. Tacy to szukają atrakcji na zewnątrz, zamiast zadbać o własny związek. Po co się męczyć,

A gdyby Romeo i Julia byli żonaci?... Gdyby od lat tkwili w małżeństwach, które zawarli w młodości, spełniając posłusznie wolę ojców? Gdyby spotkali się o wiele później, ale w swych sercach przeżywali dokładnie to samo, co Shakespeare opisał?.... Czy wtedy nie byliby cierpiącymi kochankami (w znaczeniu romantycznym używam tego słowa, nie o seks tu chodzi), tylko... karaluchami? Czy wtedy ich miłość nie byłaby wielkim uczuciem, tylko plugawą zdradą, którą się brzydzisz?

Cytat:
Ale niestety jeszcze mónstwo jest ludzi którzy patrzą na innych wg schmatu.

Z tym się akurat zgadzam! :]
Choć mam więcej tolerancji, więc zdania o końskim łbie nie dołożyłem do cytatu! :) ... Sposób spojrzenia na wiele problemów, zależy przecież od konkretnych przeżyć, doświadczeń!... Czasem staje się spojrzeniem schematycznym, bo.... istnieją pewne schematyczne role, jakie przychodzi nam grać w życiu (pomimo, że kazdemu wydaje się, że jest jedynym i niepowtarzalnym) np.:
- młody człowiek startujący w życie z gorącym sercem, pełen wiary w ideały,
- osoba kochająca i kochana, żyjąca w szczęśliwym związku,
- osoba zdradzona, porzucona, oszukana,...
- osoba nieszczęśliwa, przeżywająca uczucie nieodwzajemnione, a może zakazane...

Nie zgadzam się, że jeśli kogoś nie stać na wybitne indywidualne poglądy wykraczające spojrzeniem ponad to schematyczne miejsce związane np. z jedną z powyższych kategorii, to od razu ... koński łeb i mały mózg!...
Nie zgadzam się, że jeśli ktoś przeżywa uczucie nie związane ze związkiem w którym jest żyć zobowiązanym, to od razu karaluch, nic nie wart, że idzie na łatwiznę!...
Nie zgadzam się na sądy zbiorowe!... Wg mnie to właśnie jest pójście na łatwiznę!

Aha...
temat brzmi: "Zakazana miłość", a nie "Zakazany seks"!... To chyba różnica, choć dyskutować można i o jednym i o drugim!

madziar - Sob Lut 25, 2006 10:47

Yeti napisał/a:
A gdyby Romeo i Julia byli żonaci?... Gdyby od lat tkwili w małżeństwach, które zawarli w młodości, spełniając posłusznie wolę ojców? Gdyby spotkali się o wiele później, ale w swych sercach przeżywali dokładnie to samo, co Shakespeare opisał?....


Jakby babcia miała wąsy to byłaby dziadkiem ;)

Jak sam wspomniłeś to forum i możemy mieć różne poglądy. Ja Ciebie nie zamierzam ukamieniowac za poglady. Tylko mówię, że w tym temacie JA mam bardzo radykalne poglądy. Nie mogłabym być z kimś, kogo poglady w tym temaci rozpływałyby się jak czekoladka w ustach, tak zależnie od sytuacji.

Masz swoje poglądy , a ja swoje. I nadal mnie nie przekonałeś. Ale może kogoś tak. Próbuj dalej :)

krystian - Pon Lut 27, 2006 06:35

wg mnie nie ma zakazanej milosci! kocham mame jak mame, kocham siostre jak siostre, psa jak psa a dziewczyne jak dziewczyne. zone pewnie bede inaczej kochal a kochanke jeszcze inaczej. a zakazana milosc...jakos nic mi do glowy nie przychodzi. wspomniani wczesniej romeo i julia, to wg mnie tez nie byla zakazana milosc. to byla chora milosc bo oboje wiedzieli jakie beda konsekwencje.
Yeti - Pon Lut 27, 2006 07:24

madziar napisał/a:
Jakby babcia miała wąsy to byłaby dziadkiem
Czyżby jednak unik?... :)
(wyobrażam sobie, jak pomstowałaś, oglądając film "Zakochany Shakespeare")

Cytat:
Ale niestety jeszcze mónstwo jest ludzi którzy patrzą na innych wg schmatu.
Cytat:
...w tym temacie JA mam bardzo radykalne poglądy.

madziar, masz rację!... masz prawo do swoich poglądów! ...i nikt Ci tego prawa nie odbiera!... Nie zamierzam Cię do niczego przekonywać!...
Ale czy masz prawo w sposób pogardliwy mówić o innych, myślących schematycznie,... jeśli sama prezentujesz poglądy z najprostszego schematu, jaki możnaby sobie tylko wymyślić?...
Cytat:
(duży łeb, mały rozumek)

madziar napisał/a:
Nie mogłabym być z kimś, kogo poglady w tym temaci rozpływałyby się jak czekoladka w ustach...

No dobrze! Już Cię nie będę próbował poderwać!... Widzę, że jestem bez szans! ;););)
(choć moje poglądy nie rozpływają się wcale!... Ja wiem, co myślę!... Dokładnie!... Może właśnie dlatego widzę nie tylko czarne i białe! ;) )
Gratuluję nieugiętego "kręgosłupa moralnego"!... Uważaj jednak, bo czasem to, co się nie potrafi ugiąć, może się połamać! ;)
... oczywiscie, nie życzę Ci tego! :)


krystian napisał/a:
wg mnie nie ma zakazanej milosci!... (...)
a zakazana milosc...jakos nic mi do glowy nie przychodzi

A wg mnie, to proste!... Jak sama nazwa wskazuje!... Zakazana miłość, to taka, której ktoś lub coś mi zabrania!... Rodzina,... prawo,... obyczaje,... zasady moralne lub religijne... Trudno zabronic czegoś, co tkwi w sercu (nawet jeśli w innym temacie tego Forum, część ludzi uznaje to za akt zdrady), ale z pewnością zakazy dotyczą jakichkolwiek prób uzewnętrzniania takiego uczucia.
Cytat:
kocham mame jak mame, kocham siostre jak siostre, psa jak psa a dziewczyne jak dziewczyne

Dodałbym jeszcze: "a bliźniego, jak bliźniego!"
Jeśli tak, to super!... Gratuluję!.... Żeby tak wszyscy potrafili! :)
Cytat:
a zakazana milosc...jakos nic mi do glowy nie przychodzi

To Ci podpowiem! :]
a gdybyś np. poczuł, że swoją siostre kochasz w taki sposób, w jaki powinieneś tylko swoją dziewczynę?... Wiem, wiem! Tobie to nie grozi!... Ale my tu przecież tylko sobie dyskutujemy!... Ty nazwałbyś taką miłość oczywiście chorą!... Ale ona byłaby właśnie zakazana!... Sam sobie byś jej zakazywał!...

Iza - Wto Lut 28, 2006 23:43

Yeti napisał/a:
To Ci podpowiem!
a gdybyś np. poczuł, że swoją siostre kochasz w taki sposób, w jaki powinieneś tylko swoją dziewczynę?...

To wtedy nie jest zakazana milosc tylko jakies zboczenie albo choroba!
Takie jest moje zdanie :!:

Yeti - Sro Mar 01, 2006 07:37

Iza napisał/a:
wtedy nie jest zakazana milosc tylko jakies zboczenie albo choroba

Jasne!... Ale czy to oznacza, że słowa "miłość" można używać tylko wtedy, gdy prawy kawaler do pięknej dziewicy coś poczuje?...

Ja o tej siostrze, to tak dla przykładu tylko napisałem...

Kurcze!... Co to jest?...
Jeśli pokochałbym(i pożądał) kobietę, która nie jest moją żoną, to jestem karaluch... Rozdeptać takiego tylko!...
Jeśli pokochałbym (i pożądał) kogoś, co mi więzy krwi nie pozwalają, to jestem chory i zboczony... Leczyć mnie i odizolować od społeczeństwa trzeba!
(Cały czas mówię o tym, co w sercu, a nie o tym, co z rękami robię!...)
I to jest XXI wiek?... To jest napewno Europa, a nie Azja?...

Gratuluję wszystkim, co ich serca jak piesek posłusznie, nie drgną nawet w niepożądanym kierunku!... Niemniej uważam, że nie wolno tym szczęśliwcom patrzeć w stronę zwykłych śmiertelników z pogardą!

To tylko moje zdanie!... Przepraszam! ;)

krystian - Sro Mar 01, 2006 10:14

jesli ktokolwiek poczuje cos wiecej do swojej siostry to dla mnie jest ograniczony umyslowo. siostra to jest siostra. yeti, a z tym pokochaniem osoby ktora nie jest twoja zona to przesadzasz:D ja przynajmniej nie uwazam takich ludzi za karaluchow:P powiem wiecej ....poznalem takich i okazalo sie ze to calkiem fajni ludzie:P
Dorotka - Sro Mar 01, 2006 10:17

krystian napisał/a:
a z tym pokochaniem osoby ktora nie jest twoja zona to przesadzasz:D ja przynajmniej nie uwazam takich ludzi za karaluchow:P powiem wiecej ....poznalem takich i okazalo sie ze to calkiem fajni ludzie:P
taaa, tylko jak się to ma do tematu o zdradzie? tam o ile dobrze pamiętam coniektórzy za samą myśl o kims innym niż żona (mąż) chcieli kamieniować, a co dopiero za pokochanie ;)
krystian - Sro Mar 01, 2006 10:32

oj przepraszam Dorotko. ale z tego co ja pamietam to w temacie o zdradzie nie potepialem tego czynu. powiedzialem tylko, ze zrada w myslach jest gorsza niz zdrada w fizyczny sposob. a nawet jesli w temacie o zdradzie bym potepil,to tutaj nie przeczylbym wlasnemu zdaniu gdyz pokochanie kobiety ktora nie jest moja zona nie jest zdrada bo ta kobieta moze byc moja dziewczyna:)
Dorotka - Sro Mar 01, 2006 10:36

krystian napisał/a:
pokochanie kobiety ktora nie jest moja zona nie jest zdrada bo ta kobieta moze byc moja dziewczyna:)
:) ;)

nie chodziło mi o to co Ty konkretnie napisałeś w tamtym temacie tylko jaki był ogólnie ostateczny jego wydźwięk - czytając to co napisał Yeti miałam wrażenie że o to właśnie chodziło

trunks - Sro Mar 01, 2006 14:57

Iza napisał/a:
Yeti napisał/a:
To Ci podpowiem!
a gdybyś np. poczuł, że swoją siostre kochasz w taki sposób, w jaki powinieneś tylko swoją dziewczynę?...

To wtedy nie jest zakazana milosc tylko jakies zboczenie albo choroba!
Takie jest moje zdanie :!:


no to jak to nie jest zakazaną miłością to co nią jest ? :suchy:

madziar - Sro Mar 01, 2006 15:08

Yeti napisał/a:
Jeśli pokochałbym (i pożądał) kogoś, co mi więzy krwi nie pozwalają, to jestem chory i zboczony... Leczyć mnie i odizolować od społeczeństwa trzeba!


No sam sobie odpowiedziałeś.

A tak poza tym albo kpisz, albo o drogę pytasz. mam wrażenie , że nas tu wszystkich wpuszczasz w maliny i temu służą te Twoje teorie.

Ja utonęłam w tych twoich gdybaniach. Czy są tu jakieś zasady? Ja chyba tego nie zrozumię. :kwasny:

Yeti - Sro Mar 01, 2006 16:51

madziar napisał/a:
mam wrażenie , że nas tu wszystkich wpuszczasz w maliny

Przykro mi, że tak to zostało odebrane. :( W najmniejszym stopniu nie miałem takich zamiarów!
:(:(:(

krystian - Sro Mar 01, 2006 17:54

nie ma zakazanej milosci!!
manexxl - Sro Mar 01, 2006 22:38

krystian napisał/a:
nie ma zakazanej milosci!!



Jest!!!!!!!

Teściowa - Zięć

Szamanka - Sro Mar 01, 2006 22:58

manexxl, :super: :rotfl:


a moze byc tez tesciowa-synowa? :niepewny:

manexxl - Sro Mar 01, 2006 22:59

Szamanka napisał/a:
manexxl, :super: :rotfl:


a moze byc tez tesciowa-synowa? :niepewny:



To mi już zakrawa na jakieś homo....

Dorothea - Sro Mar 01, 2006 23:04

manexxl napisał/a:
na jakieś homo....



Nie koniecznie, moze byc tylko bi

manexxl - Sro Mar 01, 2006 23:05

No tak. Ale Synowa - Teściowa bi? No to już jest perwersja!
Dorothea - Sro Mar 01, 2006 23:07

manexxl napisał/a:
to już jest perwersja!


zwał jak zwał

To jest chore poprostu :D


Tesciowa :przestraszony: nigdy w zyciu :mur:

Szamanka - Sro Mar 01, 2006 23:10

Moral z tego taki



mamy jednak zakazana milosc :rotfl:


i to smiertelnie zabroniona :rotfl:

manexxl - Sro Mar 01, 2006 23:12

No i znaleźliśmy właśnie tą zakazaną miłość :)
Szamanka - Sro Mar 01, 2006 23:13

Nie bylo to takie trudno...wystarczylo tylko trocge pomyslec.... :hyhy:
manexxl - Sro Mar 01, 2006 23:18

Ja nawet nie musiałem myśleć. Ja mam jej obraz non stop przed oczami !!!!! To jest rana na mojej psychice !!!!! Wiem że ona teraz kłuje szpilką słomianą lalę, znowu to swoje VooDoo odstawia!!!!! :)
trunks - Sro Mar 01, 2006 23:21

manexxl napisał/a:
No i znaleźliśmy właśnie tą zakazaną miłość

krystian napisał/a:
nie ma zakazanej milosci!!


zwał jak zwał...jedni mówią "zakazana miłość", inni to nazwą zboczeniem czy chorobą :oczami:

Iza - Czw Mar 02, 2006 23:22

manexxl napisał/a:
Teściowa - Zięć

To jest prawda w 100% i to jest prawdziwa zakazana milosc :!: :szok:

Szamanka - Czw Mar 02, 2006 23:28

Przypomnialy mi sie pewne slowa piosenki zespolu Lombard o zakazanej milosci


kazda mysla z nim grzeszysz i kazdym marzeniem
myslisz jak jestescie razem on dotyka ciebie
taka zakazana milosc bez milosci
tlumaczycie przyplywem wzajemnej namietnosci
na ulicy spotkacie sie i obojetnym wzrokiem
zmierzycie sie po twarzach by ukryc ochote
obiecujesz mu ze nigdy w tym ukladzie ...

Yeti - Sro Mar 08, 2006 11:42

A ja tymczasem wycofuję się z wszystkiego co tu powiedziałem!... To znaczy,... ja zdania nie zmieniłem, ale to co wcześniej pisałem, wymagałoby przeredagowania!...

Miłość, z natury jest czymś dobrym i nigdy nie jest zakazana! Jej przeżywanie może co najwyżej przynosić ból, ale wyłącznie osobie, która jej doświadcza... Nikt nie ma prawa nikomu jej zakazywać!...

Rzeczą zakazaną,... być może złą,... być może chorą,... mogą być jedynie pragnienia lub działania, które jej towarzyszą,... pragnienia w gruncie rzeczy egoistyczne, ale będące esencją człowieczeństwa: pożądanie, chęć przeżywania własnego szczęścia poprzez obcowanie z osobą, którą się pokochało... To ich realizacja (obok zazdrości, zawiści itp.) prowadzić może do ranienia innych!... A my najczęściej te "skutki uboczne" uznajemy za miłość, zapominając w czym tkwi sedno tego uczucia.

... i podejrzewam, że właśnie o tym może być dyskusja w tym topiku,... zaś MI?OŚć, sama w sobie, jest czymś bezdyskusyjnie dobrym i nigdy nikogo nie krzywdzi!

Oczywiście, to tylko moje zdanie!

madziar - Sro Mar 08, 2006 21:48

"bezdyskusyjnie" twoje zdanie, wiem ;)
Szaganka - Nie Mar 19, 2006 13:13

Jak wszystko w życiu miłość i jej ewentualne "zakazanie" podlega zasadzie:

PUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD PUNKTU SIEDZENIA

To co razi nas u innych, jeśli przydarzy się nam osobiscie, staje się czymś oczywistym i łatwym do przyjęcia. Wiedząc, jak my sami przeżywamy pewne sytuacje, potrafimy zrozumieć motywy innych ludzi (np. zdradzający rozumie innych mających kogoś na boku, a zdradzany bedzie identyfikował się tylko ze zdradzanym, nigdy ze zdradzającym).

Myślę, że ta nieśmiertelna zasada odnosi się do miłosci we wszystkich jej wymiarach. I w rozumieniu platonicznego czy odwzajemnionego uczucia, i w rozumieniu kontaktów fizycznych.

Yeti - Pią Mar 31, 2006 09:13

Szaganka napisał/a:
np. zdradzający rozumie innych mających kogoś na boku, a zdradzany bedzie identyfikował się tylko ze zdradzanym, nigdy ze zdradzającym.

No to się chyba wydało, że jestem tym zdradzającym ;) ... w pewnym sensie z pewnoscią! :/
... ale to przecież nie ten topik!... więc - co ja tu wygaduję?... :krzeslem:

Chciałem jednak zapytać... a Ci szczęściarze, co ze zdradą się nie zetknęli... to oni potrafią zrozumieć i zdradzającego, i zdradzonego?... czy może nie rozumieją żadnego z nich?... :niepewny:

Żeby tylko nie było, że każdy purytański "obrońca cnót wszelkich" to dlatego takie pożądne ma poglądy, bo mu własne rogi nie pozwalają głowy na bok odwrócić! ;)

to było "pół żartem, pół serio" :)

Szamanka - Pon Wrz 11, 2006 14:58
Temat postu: Zakochałam się w innym
Jestem mężatką od 5 lat. Nie mamy dzieci... Do naszego związku wdarła się monotonia... Kochałam swojego męża, dopóki mnie nie zdradził..

Wybaczyłam, ale przyszła kolej na mnie. Zakochałam do szaleństwa w kimś innym. Chciałabym być z nim, ale mam już męża. Czy mamy być ze sobą na dobre i złe? Czy jest sens tkwić w tym związku?


dozwolone?..co teraz? jak postapic?

Morqana - Wto Paź 03, 2006 13:40

"Zakazana miłość"... jeszcze dwa lata temu powiedziałabym, że to przeżywam, ale teraz wspominam te chwilę z uśmiechem.Zakazana??TO było mało powiedziane wtedy.Zabroniona, wręcz skreślona, nawet jeśli jeszcze sie nie zaczęła.Chłopak, z któym byłam nie spodobał się mojemu ojcu, gdyz jest synem jednego człowieka, którego mój ojciec baaardzo nie lubi (łagodne okreslenie). Chłopak nie jest Polakiem, jest Ormianem, a mój ojciec nie potrafił akceptować tego związku.Później we wszystko wmieszało się jeszcze moją przybraną babcie i jej konflikty z rodzicami Artura (czyt.ten chłopak).. na co oni nie zgodzili się, aby Artur się ze mną widywał.Nie pozowlono mi sie z nim spotykać,pilnowano jak psychicznie chorą.On miał całymi dniami przebywać z rodzicami... =/ Wszystko zleciało.Czasem się widujemy przelotnie, jak przechodze koło ich pracy,ale to by nie odżyło.Rodzice wpakowali mu do rak, że tak powiem, jeeedna daleką kuzynke z rodziny... tak więc "CO w rodzinie, to nie zginie"... Fajnie to było i miło sie wspomina niektóre chwile.Teraz na szczęście wiem, że nie ma takiego czegoś, nie można zabronic komuś czuć...
Anula - Wto Paź 03, 2006 13:47

tez myślę ze nie ma czegoś takiego jak zakazana miłość, przecież nie wszystkimi uczuciami możemy logicznie pokierowac. Wiem na sobie ze nawet jak przemysle i samej sobie wmawiam ze to moze nie wyjść, ze to nie ma szans bo....(cos tam) to serce kocha i nic nie zmieni tego co czuje, żadne zakazy, namowy, ostrzeżenia.
Kochac trzeba zawsze całym sercem.

ansc - Wto Paź 03, 2006 14:10

Szamanka napisał/a:
kazda mysla z nim grzeszysz i kazdym marzeniem
myslisz jak jestescie razem on dotyka ciebie
taka zakazana milosc bez milosci
tlumaczycie przyplywem wzajemnej namietnosci
na ulicy spotkacie sie i obojetnym wzrokiem
zmierzycie sie po twarzach by ukryc ochote
obiecujesz mu ze nigdy w tym ukladzie ...

Coś w tym jest,

Anula - Wto Paź 03, 2006 14:13

ansc napisał/a:
Coś w tym jest, czy to znaczy że coś ze mną nie tak???

z nami wszystko jest ok tylko swiat troche szaleje

Morqana - Wto Paź 03, 2006 15:04

Anula napisał/a:
z nami wszystko jest ok tylko swiat troche szaleje


:ok: :ok: :ok:

Szamanka - Sro Mar 07, 2007 16:45
Temat postu: Kocham dwóch mężczyzn
Takie historie zdarzają się nie tylko w filmach. Wydawało ci się, że jesteś zakochana, że twój partner jest tym jedynym... Jednak jak się okazało - byłaś w błędzie.

h t t p;//kobieta.interia, p l...news?inf=744829


Czy takie uczucie mozemy nazwac " zakazanym, niedozwolonym, zabronionym" ?

Dorothea - Czw Mar 08, 2007 12:58

Szamanka, podany przez Ciebie adres nie istnieje, przynajmniej tak mi sie wyswietla
Dorotka - Czw Mar 08, 2007 13:09

wczoraj jeszcze istniał bo czytałam ;)
Szamanka napisał/a:
Czy takie uczucie mozemy nazwac " zakazanym, niedozwolonym, zabronionym"
jak na moje oko, to nawet nie uczucie tylko jakaś zaślepiająca fascynacja - pewnie w czasie nieco spowszedniałego związku. Niesety można zagalopować się za daleko i zruinować sobie związek i poukładane życie :kwasny:
Dorothea - Czw Mar 08, 2007 13:33

Dorotka, ale dzis tez Ci sie nie wyswietla, prawda??
desperado - Czw Mar 08, 2007 14:18

Szamanka napisał/a:
Jestem mężatką od 5 lat. Nie mamy dzieci... Do naszego związku wdarła się monotonia... Kochałam swojego męża, dopóki mnie nie zdradził..

Wybaczyłam, ale przyszła kolej na mnie. Zakochałam do szaleństwa w kimś innym. Chciałabym być z nim, ale mam już męża. Czy mamy być ze sobą na dobre i złe? Czy jest sens tkwić w tym związku?

dozwolone?..co teraz? jak postapic?
To zalezy, jezli jeszcze jakies uczucie zostalo sprobowac, piszesz ze mu wybaczylas zdrade ale nigdy nie zapomnisz bedziesz mu to wypominac,jezeli nic was nie laczy to lepiej sie rozejsc dzieci nie macie a to duza przeszkoda potem.Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet.
Dorotka - Czw Mar 08, 2007 15:41

Dorothea, nooo... wyświetla się :niepewny: kawałek Ci skopiuję:

"Takie historie zdarzają się nie tylko w filmach. Wydawało ci się, że jesteś zakochana, że twój partner jest tym jedynym... Jednak jak się okazało - byłaś w błędzie.
Ten "drugi"
Tego drugiego mężczyznę poznałaś u znajomych, w pracy czy po prostu przypadkiem. Fizycznie bardzo ci się spodobał. Ale nie tylko. Zafascynował cię swoim hobby, poczuciem humoru, spojrzeniem na otaczający świat. W jego towarzystwie czułaś się niezwykle swobodnie, mogłaś z nim rozmawiać o wszystkim i o niczym, bawiły i smuciły was te same rzeczy.
Chcieliście oboje kontynuować tę znajomość, mimo tego, że oboje zdawaliście sobie sprawę z trudności całej sytuacji - przecież ty masz "stałego" partnera... Nic sobie nie obiecywaliście, chcieliście po prostu być ze sobą w taki sposób, na ile to było możliwe. Chcieliście sprawdzić, jak wasz "związek" potoczy się dalej..."

Dorothea - Czw Mar 08, 2007 15:57

Dorotka, ciekawy ten kawałek, szkoda ze mi sie nie otwiera:(
To takie podwojne zycie

Alinka - Nie Mar 11, 2007 11:03

eh moja kolezanka wlasnie przechodzi "zakazaną miłość" , i to wszystko na moich oczach :zdziwko:
Szamanka - Sro Mar 26, 2008 09:43
Temat postu: Jak teraz zyc?
Moja miłość przyszła znienacka, kiedy wydawałoby się, że mam uporządkowane życie rodzinne, męża, córkę, dom, a nawet psa.
Prozaicznie wybuchła w pracy na spotkaniu integracyjnym, płonęła blaskiem uczuć i nowych wrażeń przez kilka miesięcy, dziś pozostawiła zgliszcza w moich emocjach i wypalonym sercu i rozumie.

Zaczęło się niewinnie od dotyku w tańcu ukradkowych spojrzeniach biurze, a rozkwitało na wspólnych wypadach do maleńkich, kameralnych knajpek, kina. Oprócz typowo fizycznego wymiaru uczucie miało kształt intelektu i zmysłowości.


Po raz pierwszy ktoś odkrył lukę w moich potrzebach i wrażliwości, spełniona fizyczność szła w parze z poznawaniem zakamarków mojej duszy, żarłocznością na wiedzę, poezję, sztukę, czego w moim prozaicznym życiu brakowało. Przez chwilę byłam bożyszczem mężczyzny, który traktował mnie jak najsłodszą doskonałość. Podsuwał mi teksty lirycznych utworów, które chłonęłam każdą komórką siebie. Zaczęłam oglądać ambitne kino, sztukę, smakować wykwintnych potraw. Wszystko było takie egzotyczne i świeże, świetnie wkomponował się w pustkę w moim życiu.

Czasem wracaliśmy na ziemię, a tu wspólna praca, moja rodzina, byłam gotowa poświęcić to wszystko dla nas. Tymczasem on podjął kilka lat temu zobowiązania, we wrześniu miał się żenić. Pomimo tego, że od lat byłam w związku , dla niego chciałam zmienić to wszystko, ale on nadal tkwił w swoich postanowieniach. Przyszedł wrzesień, podjął decyzję, mój pęd życiowy zanikł. Wybrał łatwiejsze życie , bez zobowiązań, a moje nadzieje obróciły się w popiół. W głowie mam zgliszcza, nie potrafię zapomnieć dotyku, tembru głosu, wciąż mam nadzieję, nie umiem poukładać swojego świata.

Były telefony od jego żony. Kłamałam, nie miałam odwagi przyznać się do tego, co czuję. Próbuję stłumić to uczucie nową pracą, domem. Jak długo wytrzymam?


zrodlo interia

katarzyna35k-ce - Sro Mar 26, 2008 15:25

zakazana miłosc - z bratem siostra ojcem matka... reszta jest do zaakceptowania
M-M - Nie Paź 17, 2010 20:26

Nie wszystko da sie zaakceptowac Katarzynko, a szkoda.
Co powiesz na milosc do faceta z kochajaca zonka, trojgiem dzieci, nawet jesli jest wzajemna?
Chyba umarlabym z poczucia winy rozbijajac taka rodzine.
Czasem nie wystarczy kochac i byc kochanym.. Potrzeba jeszcze tego by byc we wlasciwym miejscu o wlasciwej porze. Jak sie jest za pozno to za bardzo moze taka milosc skrzywdzic innych. A milosc nie moze krzywdzic.

trunks - Nie Paź 17, 2010 22:28

dobrze powiedziane, nie można postępować egoistycznie, ale to wcale nie zamyka drogi do szczęścia, bo przecież można pokochać kogoś innego, tylko nie ma co sie zamykać na to


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group